Hanna Zdanowska bez absolutorium. Prezydent poparła tylko Platforma

18.06.2014 - Marcin Bereszczyński - Dziennik Łódzki

 

53a19d42311da k1

Rada Miejska w Łodzi nie udzieliła absolutorium prezydent Hannie Zdanowskiej za wykonanie budżetu za 2013 rok. Za udzieleniem absolutorium głosowali radni PO, przeciwko były kluby PiS, SLD i Łódź 2020. Za głosowało 18 radnych, przeciwko było 24. Jedna osoba nie głosowała.

Prezydent Hanna Zdanowska, która od kilku miesięcy nie uczestniczy w obradach radnych, była obecna tylko na początku dyskusji w sprawie absolutorium. Wygłosiła oświadczenie, ale wyszła przed głosowaniem.

- Próbujecie zabić w łodzianach miłość do miasta - zwróciła się prezydent Hanna Zdanowska do radnych przed głosowaniem w sprawie absolutorium. - Nie kochacie Łodzi, więc nie poproszę was o udzielenie absolutorium. Wasza ocena mojej pracy mnie nie interesuje. Ważna jest dla mnie opinia łodzian, którą wyrażą w jesiennych wyborach. Łodzianie wybiorą, czy wolą obraz czarnego, smutnego miasta, czy moją wizję dynamicznego rozwoju Łodzi.

CZYTAJ PEŁNĄ TREŚĆ PRZEMÓWIENIA HANNY ZDANOWSKIEJ

- Tylko Łódź ma prezydenta, który nie chce absolutorium - skomentował Marek Michalik (PiS). - Ja nawet bym zagłosował za tym absolutorium, ale przecież pani prezydent tego nie chce. Jeszcze żaden prezydent, burmistrz lub wójt nie oświadczył, że nie zależy mu na absolutorium. Skoro Hanna Zdanowska tego nie chce, to po co skarbnik przez 2 godziny omawiał realizację budżetu?

Michalik dodał, że poprzedni prezydent Jerzy Kropiwnicki miał w radzie tylko kilku swoich radnych, a otrzymywał absolutorium jednogłośnie.

- Dzisiejsze głosowanie pokazało, że Łódź ma prezydenta, który dzieli, a nie łączy łodzian. Pani prezydent wszędzie widzi źdźbła w oczach bliźnich, ale "belki" w swoim oku nie dostrzega - nawiązał Michalik do taśm upublicznionych przez "Wprost".

Przed głosowaniem skarbnik miasta Krzysztof Mączkowski przez ponad 2 godziny prezentował niuanse realizacji budżetu za 2013 rok. Przekonywał radnych, że opinie fachowców odnośnie realizacji budżetu w 2013 roku są entuzjastyczne. Biegły rewident uznał, że tak dobrze zrealizowanego budżetu nie miała Łódź od wielu lat. Skarbnik przekonywał, że miasto stale zmniejsza deficyt, a także nieustannie notuje wzrost dochodów. A większe od Łodzi wydatki na inwestycje ma tylko Warszawa.

Radni wysłuchali długiej prezentacji w spokoju. Dopiero dyskusja dotycząca udzielenia absolutorium przyniosła duże emocje. Mateusz Walasek (PO) nazwał procedurę absolutoryjna spektaklem, który nie ma znaczenia, bo i tak nic to nie zmieni dla łodzian. Dyskusję dotyczącą absolutorium określił jako działania rady antymiejskiej, a nie miejskiej.

Tomasz Kacprzak z PO stwierdził, że dla jego partii sesją absolutoryjną będą jesienne wybory samorządowe, w których łodzianie ocenią pracę prezydent Zdanowskiej i PO.

Łukasz Magin, przewodniczący klubu radnych Łódź 2020 uznał, że łodzianie nie zasługują na prezydenta, który ma mieszkańców w dużym poważaniu. W podobnym tonie wypowiedział się Piotr Adamczyk (PiS). Przygotował prezentację ukazującą wszelkie niedociągnięcia budżetu.

Z kolei Tomasz Trela (SLD) zarzucił prezydent Zdanowskiej, że swoje wystąpienie odczytała z kartki, radny Adam Wieczorek odczytywał stanowisko komisji rewizyjnej z tabletu, zaś Mateusz Walasek mówił o jaskiniach, a nie o budżecie.

- Zamiast merytorycznej dyskusji były popisy oratorskie liderów opozycji - podsumował Tomasz Kacprzak.

O konkretach mówił natomiast Władysław Skwarka (SLD). Jest radnym 24 lata i poczuł się dotknięty przemową pani prezydent.

- Jeszcze żaden prezydent nie zwrócił się do mnie w taki sposób - stwierdził. Radny skwarka wskazał, że realizacja dochodów miasta odbyła się dzięki księgowej manipulacji. 228 mln zł zostało najpierw przekazane Łódzkiej Spółce Infrastrukturalnej, a następnie ta kwota wróciła do miasta jako dochód. Jego zdziwienie wywołało również przekazanie przez MPK do kasy miasta 62 mln zł ze sprzedaży biletów w grudniu 2013 roku.

- Albo MPK kredytowało się tymi pieniędzmi, co jest niedozwolone, albo MPK zapłaciło za bilety, których nie sprzedało i teraz prezes MPK siedzi na tych biletach i zastanawia się, co z nimi zrobić - powiedział Skwarka.

Zwrócił też uwagę, że przez 3 lata miasto zaciągnęło 1,7 mld kredytów i zrealizowało inwestycje za 1,7 mld zł. W tym czasie miasto zadłużyło się na 788 mln zł i dostało 800 mln zł z UE.

- Skoro pieniądze z kredytów trafiły na inwestycje, to na co przeznaczono 1,6 mld zł z UE i z tytułu zadłużenia? - pytał Skwarka.

Radny podważył też poziom nadwyżki finansowej, czyli głównego wskaźnika budżetu, którym chwalił się skarbnik miasta. Zdaniem Skwarki nadwyżka została naciągnięta, bo remonty mieszkań dla wykwaterowanych pod inwestycję były przeprowadzone z wydatków inwestycyjnych, chociaż wszystkie remonty to wydatki bieżące. Analogicznie, komunikacja zastępcza jest wpisana do budżetu jako wydatek inwestycyjny, a nie bieżący. Dzięki temu nadwyżka, czyli różnica między dochodami i wydatkami bieżącymi była na dobrym poziomie.

Skwarka zmartwił się, że z powodu zadłużenia nie będzie w kasie miasta pieniędzy na inwestycje od 2015 roku. Na koniec zaproponował pani prezydent, aby na Brusie wybudowała tor formuły 1, co proponowała kilka lat temu.

 

Link do artykułu na stronie dziennika łódzkiego